Rabat to niewielkie miasteczko, mające swoje początki już w czasach rzymskich. Wraz z warowną Mdiną stanowił jedno miasto. W X wieku Arabowie zdecydowali jednak o podziale miasta, aby lepiej chronić otoczoną murami Mdinę - ówczesną stolicę. Dziś Rabat funkcjonuje w cieniu sąsiadki. Bardzo nas ciekawiło czy słusznie.
niedziela, 2 lipca 2017
Rabat
Rabat to niewielkie miasteczko, mające swoje początki już w czasach rzymskich. Wraz z warowną Mdiną stanowił jedno miasto. W X wieku Arabowie zdecydowali jednak o podziale miasta, aby lepiej chronić otoczoną murami Mdinę - ówczesną stolicę. Dziś Rabat funkcjonuje w cieniu sąsiadki. Bardzo nas ciekawiło czy słusznie.
PODZIEL SIĘ:
poniedziałek, 26 czerwca 2017
Mdina - miasto ciszy
Są na świecie miejsca, w których można zakochać się od pierwszego wejrzenia. Takim właśnie miejscem jest niewielka Mdina, dawna stolica Malty. Podobno jej początki sięgają IV w. p.n.e. Pierwsza warowna osada założona została przez Fenicjan w roku 700 p.n.e. Następnie miasto było pod władaniem Rzymian, Arabów czy Normanów. Pod koniec XVII w. Mdina doświadczyła trzęsienia ziemi. Miasto odbudowano wznosząc jednocześnie największy na jego terenie obiekt sakralny - Katedrę św. Pawła. Dziś miasto zamieszkuje niespełna 400 osób i odwiedza je tłumy turystów.
PODZIEL SIĘ:
poniedziałek, 19 czerwca 2017
Muzeum pod gołym niebem - Valletta
Valletta to jedna z najmniejszych europejskich stolic... Zamieszkuje ją niespełna 7 tysięcy osób na powierzchni zaledwie 0,8 km kw. Aż ciężko uwierzyć, że na tak małym obszarze mieści się grubo ponad 300 zabytków! Właśnie to niewielkie miasto, zwane muzeum pod gołym niebem, którego początki datuje się na XVI wieku, postanowiliśmy zwiedzić jako pierwsze.
PODZIEL SIĘ:
niedziela, 14 maja 2017
Polak, Gruzin - dwa bratanki?
W Gruzji spędziliśmy dwa tygodnie. Przez niemal cały czas towarzyszyło nam słońce, wino i przecudowni ludzie. O gruzińskiej gościnności słyszeliśmy i czytaliśmy dużo, aczkolwiek podobno w ciągu ostatnich lat bywa z nią różnie. My w zasadzie mieliśmy wyłącznie pozytywne doświadczenia z Gruzinami, no może poza taksówkarzem w Kutaisi, który próbował nas naciągnąć i nawet mu się udało.
Już w Batumi byliśmy nieco onieśmieleni serdecznością mieszkańców. Jadąc do Goni zostaliśmy zasypani uśmiechami, a na koniec dostałam garść pysznych, małych gruszek. Tego samego dnia próbowaliśmy przedostać się do Sarpi. Los chciał, że nie mieliśmy odliczonych pieniędzy na bilet. I co tu począć w takiej sytuacji? Z pomocą przyszły nam dwie Gruzinki. Z portfela wysupłały potrzebną nam kwotę i dosłownie wcisnęły w dłoń. Dziękowaliśmy kilka razy. To był dopiero początek...
PODZIEL SIĘ:
wtorek, 2 maja 2017
W Kutaisi nie jest nudno
Ostatnim przystankiem na mapie Gruzji było Kutaisi. Nie spodziewaliśmy się po tym mieście zbyt wiele, a wręcz przeciwnie. Myśleliśmy, że będzie nieciekawie, brudno i szaro. Skupiliśmy się na innych punktach naszej wycieczki, Kutaisi potraktowaliśmy trochę po macoszemu. Z braku czasu, lenistwa, a może tego i tego. Dzięki takiemu potraktowaniu sprawy doświadczyliśmy miłej niespodzianki. Miasto zaskoczyło nas pozytywnie. Przede wszystkim autentycznością, relaksacyjną atmosferą i pyszną kuchnią.
PODZIEL SIĘ:




